WSTĘP

Przegląd Tygodniowy z dn. 05.06.1988

Agonia i nadzieja (literatura polska 1918 – 1986) (237)

Piotr Kuncewicz

WŁÓCZĘGA, DAMA, I RYBACY

(fragment)

DZIWNIE    kostropaty    los    miał    Jan Papuga (ur. w 1915 r. w Zbyszku pod Łodzią – zm. w 1974 r. w Szczecinie) marynarz czasu wojny osiedlony później w Szczecinie, po trosze dziwak i osobliwa postać, bez której Szczecin musiał wiele utracić blasku. Co nieco włóczęga, i tramp, naiwny do bezradności, błysnął tuż po wojnie jako marynista, później zaś nie potrafił radzi sobie ani z morzem, ani z ludźmi, ani z wydawnictwami.

Początkom jego patronował Antoni Słonimski, później zaś Michał Misiorny, no i dzięki nim coś Papudze wydano. Reszta ukazała się już po śmierci, kiedy Janek nie mógł już sobie samemu przeszkadzać. Do jego słynnych pomysłów nale­żała koncepcja założenia spółdzielni rybacko-literackiej, później zaś falasteru hodowlanego w Bieszczadach. Natomiast pomysł przejścia Afryki bez pieniędzy na piechotę chyba byłby realny, gdyby nie biurokratyczne przeszkody.

Debiutował w Londynie tomem opowiadań „Najpiękniejszy rejs” (1945), wydanym potem po raz drugi w kraju jako „Szczury morskie”. Wiele lat przerwy i – „Gaudaiajara, Guadalajara” (1965). „Rio Papagaio” (1969). „Oceany, oceany” (l975) w opracowaniu Stanisława Telegi, „Papierowa dżungla” (1982), „Okrutny świat” (1987) w opracowaniu Mariusza Czarnieckiego. Tak więc Papugę odkrywano razy kilka, ale prawdę powiedziawszy funkcjonował on stale jako osobliwy „naturszczyk” – niski, krępy, zawsze w tych samych spodniach etc. Książki natomiast czytali nieliczni.

Początkowo były to dość surowe zapiski z życia, nade wszystko marynarskiego. Później kompo­zycja staje się bardziej wyrafinowana, krąg te­matyczny się poszerza. Papuga wraca do wspo­mnień bardzo biednej i proletariackiej łódzkiej młodości, opisuje swoje perypetie organizacyjne, snuje też utopie. Taka najbardziej znaną utopij­ną opowieścią, jest „Rio Papagaio” gdzie w ma­rzeniach pisarz i jego rodzina znajdują azyl od wszystkich bolączek świata. Stopniowo rozgory­czenia, których przy swoim charakterze uniknąć nie mógł sprawiły, że zaczął wszędzie dookoła doszukiwać się świństwa, okrucieństwa a nawet spisków na własną osobę. Cóż, nieustanne pora­żki mniej czy więcej utopijnych pomysłów nie były bezkarne. Tak więc „Papierowa dżungla” przedstawia dzieje jego nieudanego rejsu af­rykańskiego, przy czym iście Kafkowski bohater znajduje się w obliczu powszechnego spisku przeciw sobie. Jest to jednak ciekawa książka, chociaż pisarz nie zdążył jej ukończyć.

Ostatnia za to pozycja, bardzo interesująca, „Okrutny świat” wcale ostatnia nie jest, bo była napisana już w latach czterdziestych i miała się nazywać „Czterech z Albatrosa” – są to dzieje wojennej tułaczki polskich marynarzy ze szczególnie pięknymi opisami mórza – ale to stanowi­ło zawsze silną stronę Papugi. Godzi się dodać także, że do dziś celuje w opisie marynarskich czynności. Jego twórczość że swoimi naiwnościami,  doskonalącym się warsztatem, osobliwą, nieco stachurowatą filozofią życia pozostaje w polskiej marynistce wartością trwałą. A zara­zem jest to pisarz, który swoje bezsporne moż­liwości w znacznej mierze przecież zmarnował. Nie wiem tylko, czy należy kogoś o to oskarżać (a oskarżeń wzajemnych było po śmierci Papugi sporo) – talent i jakiś swoisty bezwład stanowiły u Janka jedną całość.

Najistotniejszą cechą jego pisarstwa jest auten­tyk, a zarazem metafizyczna mgiełka nieodłącz­na od ludzkiego losu. Zawsze był uważany przede wszystkim za nowelistę – dopiero po śmierci okazało się, że całkiem dobrze radzi sobie z większymi konstrukcjami. Nie bardzo mi się natomiast widzi ów ton oskarżycielski, które­go jednak nie potrafił uniknąć. I tak chyba zostanie bardziej legendą niż autorem – a przez niezbyt wiele lat po jego śmierci napisano o nim ze dwa razy więcej niż przez całe życie. Zostanie więc razem ze swoim przyjacielem, dawno już zmarłym dziennikarzem Franciszkiem Gilem, jednym z patronów literackiego Szczecina. Do­dajmy na chwałę tego niebiednego miasta, że ma jeszcze paru również kiepsko odżywionych kandydatów na patronów. W zapasie.

Piotr Kuncewicz